Dla trenera gości Franciszka Smudy był to wyjątkowy dzień. Kiedyś odnosił sukcesy z Widzewem, a dziś musiał z nim walczyć. Jako szkoleniowiec przeciwnej drużyny. W futbolu nie ma jednak miejsca na sentymenty. Popularny "Franz" bardzo szybko się o tym przekonał. Już w drugiej minucie prowadzona przez niego drużyna straciła gola. Z rzutu wolnego dobrze dośrodkował Jakub Wawrzyniak, a w polu karnym najwyżej wyskoczył Bartłomiej Konieczny i mocnym strzałem pokonał bramkarza Lecha. Dwadzieścia minut później podwyższył Stefano Napoleoni. Włoch wykorzystał zamieszanie pod bramką rywali i atomowym uderzeniem umieścił piłkę w siatce. Nie minęło kolejnych 10 minut, a mogło być już 3:0 dla łodzian. Po strzale Bartłomieja Grzelaka lechitów przed utratą kolejnego gola uratował supek.
Po pierwszej połowie kibice Widzewa nie wierzyli, że tego wieczoru ich ukochana drużyna może nie wygrać meczu. Ale w samej końcówce spotkania ich nerwy zostały wystawione na wielką próbę.
Na drugą część spotkania piłkarze z Poznania wyszli bardzo zmobilizowani. I od razu po wznowieniu gry ruszyli do ataku. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 60. minucie piłkarze
Widzewa mieli jeszcze dużo szczęścia. Marcin Wasilewski z kilku metrów trafił w poprzeczkę. Ale cztery minuty później było 2:1. Błąd popełnili sędziowie, którzy nie zauważyli pozycji
spalonej Piotra Reissa. Kapitan Lecha podał do Quinterosa, a zawodnik z Peru z bliskiej odległości zdobył kontaktowego gola.
Po zdobyciu gola przyjezdni nie zwalniali tempa. W 74. minucie wprowadzony w drugiej połowie Marcin Kikut dośrodkował w pole karne, a Reiss doprowadził do wyrównania. Lechici jednak długo z
remisu się nie cieszyli. Osiem minut później, po błędzie Bartosza Bosackiego, trzeciego gola dla Widzewa strzelił Krzysztof Sokalski.
Tuż przed końcem spotkania zawodnicy Lecha mieli jeszcze dwie okazje do wyrównania. Ale obie zmarnowali. Najpierw niecelnie strzelał Reiss, a potem Kikut.
Widzew Łódź - Lech Poznań 3:2 (2:0)
Bramki: Konieczny 2, Napoleoni 22, Sokalski 81 - Quinteros 64, Reiss 74
Żółte kartki: Kłos, Fabiniak, Budka, Kuklis - Rafał Murawski
Sędzia: Artur Szydłowski (Kraków)
Widzów: 10 000
Widzew Łódź: Bartosz Fabiniak - Łukasz Broź, Bartłomiej Konieczny, Jakub Rzeźniczak, Jakub Wawrzyniak - Adrian Budka, Robert Kłos, Piotr Kuklis (69. Sławomir Szeliga),
Stefano Napoleoni (79. Andrzej Tychowski) - Krzysztof Sokalski (90. Bartosz Iwan), Bartłomiej Grzelak.
Lech Poznań: Krzysztof Kotorowski - Marcin Wasilewski, Marcin Drzymont, Bartosz Bosacki, Grzegorz Wojtkowiak - Zbigniew Zakrzewski, Rafał Murawski, Arkadiusz Bąk (46. Przemysław
Pitry), Henry Quinteros , Jakub Wilk (62. Marcin Kikut) - Piotr Reiss.