"Naciskałem gaz do dechy. Jednak bolid nie chciał szybko jechać" - mówił po wyścigu o Grand Prix Brazylii Robert Kubica. Polak zajął dziewiąte miejsce na torze Interlagos. Nasz kierowca mimo kłopotów z samochodem obronił pozycję wywalczoną w kwalifikacjach. Teraz czekają go krótkie wakacje.
"Wyścig rozpoczął się dobrze - na pierwszym "kółku" wyprzedziłem Nicka Heidfelda, jednak po dziesięciu okrążeniach zaczęło brakować
mi szybkości" - opowiadał Kubica. "Starałem się jak mogłem, naciskałem gaz do dechy, jednak bolid nie chciał jechać na tyle szybko, by myśleć o lepszej pozycji.
Teraz Kubicę czekają krótkie wakacje. Do bolidu wróci dopiero zimą. "Pierwsze testy będę miał dopiero na początku grudnia. Nie wiem jeszcze, co będę robił w tym czasie. Ale półtora miesiąca bez jazdy to dla mnie to trochę za dużo" - mówił Polak.
5 minut po zakończeniu zawodów na torze Interlagos mechanicy niemieckiego zespołu BMW-Sauber raczyli się piwem. Jeszcze w garażu zaczęli świętować zdobycie przez ich team 5. miejsca w klasyfikacji konstruktorów. "To świetni fachowcy. Ten sukces to w dużej mierze ich zasługa. Chciałbym w tym miejscu podziękować całemu zespołowi za ciężką pracę, a szczególnie Piero - mojemu specjaliście od opon" - powiedział Kubica.
Teraz Kubicę czekają krótkie wakacje. Do bolidu wróci dopiero zimą. "Pierwsze testy będę miał dopiero na początku grudnia. Nie wiem jeszcze, co będę robił w tym czasie. Ale półtora miesiąca bez jazdy to dla mnie to trochę za dużo" - mówił Polak.
5 minut po zakończeniu zawodów na torze Interlagos mechanicy niemieckiego zespołu BMW-Sauber raczyli się piwem. Jeszcze w garażu zaczęli świętować zdobycie przez ich team 5. miejsca w klasyfikacji konstruktorów. "To świetni fachowcy. Ten sukces to w dużej mierze ich zasługa. Chciałbym w tym miejscu podziękować całemu zespołowi za ciężką pracę, a szczególnie Piero - mojemu specjaliście od opon" - powiedział Kubica.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
Zobacz
|