Sensacja wisiała w powietrzu. Dołujący w trzeciej lidze zawodnicy Stali Sanok byli o krok od sprawienia kolejnej niespodzianki w Pucharze Polski. Najpierw skompromitowali mistrzów kraju, zespół Legii Warszawa, a teraz przez prawie dwie godziny stawiali opór piłkarzom Arki Gdynia. Niestety przegrali 0:1.
W 116 minutę bramkę na wagę uchronienia się od kompromitacji zdobył Janusz Dziedzic. Akurat zbliżał się koniec drugiej dogrywki z spotkaniu. Bramkarz dał ciała,
ale nie można mieć do niego pretensji, bo i tak co miał to odbronił. Piłkarze i trenerzy Arki już nawet się nie cieszyli, tylko odetchnęli z ulgą.
Pewnie wielu kibiców żałuję, że piłkarze Stali Sanok nie wygrali. Bo nie ma w sporcie piękniejszych sytuacji niż wygrana słabeuszy nad faworytami.
Pewnie wielu kibiców żałuję, że piłkarze Stali Sanok nie wygrali. Bo nie ma w sporcie piękniejszych sytuacji niż wygrana słabeuszy nad faworytami.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|