To dopiero hipokryta! Włoski piłkarz Marco Materazzi, który sprowokował Zinedine'a Zidane'a w finale mistrzostw świata, teraz udaje świętoszka. Cwaniak, który sprawił, że jeden z największych piłkarzy zakończył karierę w atmosferze skandalu, teraz spokojnie czeka na przeprosiny.
W dogrywce meczu finałowego o mistrzostwo świata włoski obrońca nawyzywał siostrę Zidane'a od najgorszych nierządnic. Francuz postąpił jak każdy mężczyzna. Nie
puścił tego płazem i przywalił mu "z grzywki". Dostał za to czerwoną kartkę, wyleciał z boiska, a Włosi potem mogli się cieszyć z mistrzostwa.
Włoski hipokryta mędrkuje teraz przed kamerami, że ostatecznie mógłby podać rękę Zidane'owi, ale najpierw - jak mówi - "wszystkie warunki muszą zostać spełnione". Te warunki to takie, że to Zidane ma przeprosić Materazziego, że mu przywalił. Wtedy będzie mógł mu wspaniałomyślnie wybaczyć, bo jest ludzki pan i rozumie, że niektórzy popełniają błędy...
Włoski hipokryta mędrkuje teraz przed kamerami, że ostatecznie mógłby podać rękę Zidane'owi, ale najpierw - jak mówi - "wszystkie warunki muszą zostać spełnione". Te warunki to takie, że to Zidane ma przeprosić Materazziego, że mu przywalił. Wtedy będzie mógł mu wspaniałomyślnie wybaczyć, bo jest ludzki pan i rozumie, że niektórzy popełniają błędy...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|