Euroliga to taka koszykarska liga mistrzów. Na ogół wygrywa ten, który ma więcej kasy. Prokom, mimo iż w Polsce nie ma sobie równych, jeszcze nie może myśleć o podboju Europy. W pierwszym meczu Euroligi mistrzowie Polski przegrali 71:67 (10:12, 19:18, 22:21, 20:16). Mecz był zacięty i żadna ze stron nie odpuszczała. W końcówce, gdy ważył się wynik, jeden z koszykarzy Efesu brutalnie sfaulował Huseyna Besoka z Prokomu.
"Martwi mnie to, że uraz może się okazać poważną kontuzją, bo Huseyinowi praktycznie wypadł bark" - żalił się po meczu trener Prokomu Eugeniusz Kijewski. Dobra wiadomość jest taka, że koszykarze Prokomu naprawdę się postarali. Nie przestraszyli się bardziej utytułowanych rywali ani głośnej hali. Zabrakło im tylko boiskowego cwaniactwa.