Dziennik Gazeta Prawana logo

Ludzie wolą oglądać mecz Barcelony niż "Złotopolskich"

12 października 2007, 14:03
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Reklama jest dźwignią handlu. A trudno o lepszą reklamę Ligi Mistrzów, jak wtorkowy mecz Barcelony z Chelsea. Dzięki takim spotkaniom UEFA zarabia miliardy euro. A mistrzowie Hiszpanii mają fanów nawet na Kamczatce. W Polsce ich mecze ogląda więcej ludzi niż popularny serial telewizyjny - pisze DZIENNIK.

A co się stanie, jeśli Barca odpadnie w rundzie grupowej LM? Może się tak zdarzyć, bo klub zajmuje 3. miejsce w tabeli. Straci na tym zarówno UEFA, jak i klub, bo przecież wpływy z transmisji telewizyjnych są ogromne (to ponad 30 proc. w budżecie klubu Barcelony). W zeszłym sezonie finał LM pomiędzy Arsenalem i Barceloną był najpopularniejszym widowiskiem sportowym sezonu na Wyspach. W Polsce mecz Chelsea - Barcelona z 18 października oglądało 3,4 mln widzów. To więcej niż wynosi widownia "Złotopolskich", a tyle samo co "Plebanii" i "Faktów".

Pozostaje jeszcze kwestia wizerunku. Liga Mistrzów bez Barcelony to rozgrywki bez aury wyjątkowości. A Barcelona bez Ligi Mistrzów wcale nie będzie już taka magiczna. A te rozgrywki mają na wizerunek klubu istotny wpływ. Weźmy choćby rozgrzewkę Katalończyków przed spotkaniem z Chelsea. Prawie cała drużyna biegała od jednej linii autowej do drugiej. Nuda. Tylko jeden zawodnik nie musiał się męczyć, to Ronaldinho. Brazylijczyk, z opaską Nike na głowie, odbijał piłkę ramieniem, kolanem i głową, mizdrząc się przy tym do kamer. Bo kibice to kochają i dlatego, między innymi, oglądają ten mecz, a potem kupują koszulkę Barcelony i jeszcze inne produkty sponsora. Przy okazji gwiazdor powie kilka słów do kamery, choćby o tym, że owszem, dziewczynę to on ma -- nazywa się Piłka. Kilkanaście milionów widzów w Hiszpanii, tyle samo w Anglii i kilkaset milionów na świecie jest zaczarowanych. Dzięki temu interes się kręci.

Mecze LM oglądane są regularnie w 230 krajach świata. Liga hiszpańska - w kilkudziesięciu. Nic więc dziwnego, e firma Nike podpisując nowy, pięcioletni kontrakt z Barceloną (wart 150 mln euro) kierowała się głównie obecnością klubu w europejskich pucharach. Jeśli Barca odpadnie w rundzie grupowej LM, straci liczone w setkach tysięcy euro premie od sponsora za awans do kolejnych rund. Zmniejszą się jej obroty ze sprzedaży klubowych gadżetów i koszulek (w zeszłym sezonie wyniosły ok. 300 mln euro). Bo porażka będzie wielkim zawodem dla fanów, głównie mieszkańców 50 państw, w których Nike sprzedaje koszulki Barcelony. Oczywiście, jeśli Katalończycy przedwcześnie odpadną z LM, sponsorzy nie zerwą od razu kontraktów z klubem. Jednak w przyszłym roku trudno będzie o podpisanie równie lukratywnych umów, jak po zeszłym, zwycięskim sezonie.

Na billboardach w Hiszpanii Ronaldinho mówi dorosłym, jaki bank nie kradnie, a dzieciom, że guma "Bubbaloo Golaco" jest najzdrowsza. Ale jeśli Brazylijczyk straci swoją magię na boisku, to i dar przekonywania na rynku. Kibice nie będą chcieli oglądać zblazowanego gwiazdora.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj