Wichniarek mógł zdobyć bramkę pierwszej połowie, ale uderzył niecelnie i piłka trafiła w słupek. Więcej szczęścia miał w 68. minucie. W zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła pod jego nogi, a Wichniarek już się nie pomylił. Po zdobyciu gola zanotował jednak wpadkę. Tak się rozradował trafieniem, że z wrażenia zdjął koszulkę, za co został ukarany żółtą kartką.
Czwarty gol w tegorocznych rozgrywkach mógł zapewnić Arminii cenne zwycięstwo w Dortmundzie, ale w końcówce dał znać o sobie Euzebiusz Smolarek, który gra w Borusii. W 90. minucie, kiedy trenerzy już nerwowo zerkali na zegarek, Smolarek dał się sfaulować w polu karnym. Sędzia odgwizdał rzut karny, a gola na wagę remisu zdobył szwajcar Alexander Frei. Tak więc w "polskim" meczu Bundesligi obaj Polacy wypadli przyzwoicie.