Nasza koszykarka Agnieszka Bibrzycka robi furorę w lidze rosyjskiej. Ale nie tylko na parkiecie. Po treningach zamienia się w... tłumaczkę. . "Znam rosyjski jeszcze z podstawówki" - mówi Polka. I kiedy koleżanki ze Spartaka Moskwa proszą ją o pomoc przy zakupach czy wizycie u lekarza, Bibrzycka nie robi problemu.
Kiedy Polka przechodziła do Spartaka, nie miała pojęcia, że spotka się z taką międzynarodową mieszanką. W drużynie są koszykarki z: Polski, Litwy, Stanów Zjednoczonych i Serbii. Najwięcej problemów mają jednak Amerykanki. "Wcale mnie to nie dziwi. Przecież USA i Rosja to dla nich zupełnie dwa różne światy" - tłumaczy koleżanki nasza zawodniczka.
Nauka kilku podstawowych zwrotów po rosyjsku to dla Bibrzyckiej pestka. A w Moskwie ma jak u pana Boga za piecem. I nie ma na co narzekać. W Spartaku każda zawodniczka ma gotowy na każde zawołanie samochód z kierowcą. Są mercedesy, renault i inne limuzyny. "Wystarczy zadzwonić i samochód już czeka. To bardzo wygodne" - opowiada Polka. Tylko pozazdrościć takich luksusów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|