Gołym okiem było widać, że biało-czerwone są w kryzysie. To nie wróżyło dobrze w meczu z Serbią. Jednak trener "Złotek" przed spotkaniem wierzył jeszcze w
zwycięstwo. Ale już po pierwszym secie Ireneusz Kłos nie miał zadowolonej miny.
Polki tylko na początku tej partii były równorzędnymi przeciwniczkami dla reprezentacji Serbii i Czarnogóry. Do pierwszej przerwy technicznej gra toczyła sie punkt za punkt. Potem jednak
rywalki odskoczyły na cztery "oczka" i prowadziły 12:8. "Złotka" odrobiły straty. Ale cóż z tego, skoro za chwilę znów straciły siedem punktów z rzędu i
wynik był 19:12. Potem gra naszych dziewczyn wyglądała jeszcze gorzej. W efekcie Polki przegrały tego seta w fatalnym stylu 15:25.
Drugiego seta Polki przegrały na własne życzenie. A była szansa na wygraną. Rywalki na parkiet wyszły wyraźnie rozluźnione łatwym zwycięstwem w pierwszej partii. Wykorzystały to
"Złotka" i prowadziły 14:11. Ale potem tradycyjnie zaczęły seryjnie tracić punkty i zrobiło się 15:15. Remis był jeszcze przy stanie 20:20. Jednak w samej końcówce kilka
prostych błędów przesądziło o porażce Polek 22:25.
Trzeci set to był gwóźdź do trumny. Zaczęło się od szybkiego prowadzenia siatkarek z Serbii 5:0. Polki zupełnie się pogubiły. Traciły w głupi sposób kolejne punkty. Rywalki nie miały
litości dla "Złotek" i systematycznie powiększały przewagę. Tego seta podopieczne Ireneusza Kłosa przegrały 14:25 i całe spotkanie 0:3.
Dla drużyny trenera Zorana Terzicia było to siódme z rzędu zwycięstwo na tych mistrzostwach. Serbki są jak na razie niepokonane. Polski zespół ma na swoim koncie trzy zwycięstwa i cztery
porażki. Jeśli biało-czerwone myślą chociaż o awansie do czołowej ósemki, muszą wygrać dwa następne mecze z Turcją i Kubą.
Polska - Serbia i Czarnogóra 0:3 (15:25, 22:25, 14:25)
Polska: Maria Liktoras, Izabela Bełcik, Natalia Bamber, Sylwia Pycia, Kamila Frątczak, Milena Rosner, Mariola Zenik (libero) oraz Joanna Mirek, Paulina Maj, Anna Podolec.
Serbia i Czarnogóra: Maja Ognjenović, Jelena Nikolić, Ivana Djerisilo, Natasam Krsmanović, Vesna Citaković, Anja Spasojević, Suzana Cebić (libero) oraz Jovana Brakovević.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
