Mistrzostwa świata w siatkówce mężczyzn zbliżają się wielkimi krokami. Nasi zawodnicy powalczą w Japonii nie tylko o prestiż. Mogą zarobić nawet milion dolarów! Ale nie będzie łatwo. Żeby zgarnąć fortunę podopieczni Raula Lozano muszą wygrać turniej i przyjechać do kraju ze złotymi medalami.
O podziale ewentualnej premii na razie się nie mówi. Ale Polski Związek Piłki Siatkowej wie, co robi. Kobieca kadra wróci po mistrzostwach świata zupełnie skompromitowana, a mężczyźni już nieraz pokazali, że kasa mobilizuje ich najbardziej. W klubach zarabiają fortunę, ale w kadrze kłócą się o każdą złotówkę. Kilka miesięcy temu straszyli strajkiem, bo związek spóźniał się z wypłatą skromnego stypendium.
Od kilku dni biało-czerwoni są już w Osace. Grają mecze sparingowe, a w międzyczasie trener Raul Lozano daje im niezły wycisk. "Trenujemy ciężko dwa razy dziennie, każdą wolną chwilę wykorzystujemy na sen. A na rozrywki nie ma czasu" - mówią kadrowicze. I bardzo dobrze. Ciężka praca powinna przynieść efekty.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl