Mecz toczył się w anormalnych warunkach. Przez gęstą mgłę niewiele było widać. Mimo to sędzia nie przełożył spotkania.
Wiślacy rozpoczęli słabiutko. W 7. minucie Grzegorz Kmiecik odebrał piłkę Dariuszowi Dudce i podał do Ensara Arifovicia. Chorwat nie miał problemów z pokonaniem Emiliana Dolhy.
W 30. minucie wyrównał Maciej Stolarczyk. Z rzutu rożnego dośrodkował Cleber. Jeden z Wiślaków (taka mgła, że nie bardzo było wiadomo który) strzelił na bramkę. Bogusław Wyparło wybił piłkę, Stolarczyk dobił strzał i wleciał na obrońcę, który próbował ratować sytuację, ale padł gol. Piłkarze ŁKS mieli pretensję do sędziego, ale ten pozostał niewzruszony.
Mecz był brutalny. Przekonał się o tym Marcin Baszczyński, który po zderzeniu z Tomaszem Hajtą musiał opuścić boisko z rozciętą powieką.
Tuż po przerwie piękną bramkę zdobył Arifović. Huknął z 20 metrów w "okienko" bramki Dolhy. Po chwili mógł już skompletować hattrick. Zdobył trzeciego gola, ale sędzia dopatrzył się, że Chorwat był na spalonym.
W końcówce wiślacy rozpaczliwie próbowali doprowadzić do wyrównania, ale nie udało się. Porażka sprawiła, że Wisła zakończyła rundę jesienną na piątym miejscu.
ŁKS Łódź - Wisła Kraków 2:1 (1:1)
Bramki: Arifović 7, 46 - Stolarczyk 30
ŁKS: Bogusław Wyparło - Sebastian Przybyszewski, Tarik Cerić, Tomasz Hajto, Arkadiusz Mysona - Ireneusz Kowalski, Dariusz Kłus, Rafał Niżnik (87 Robert Sierant), Robert
Kolendowicz (81 Mariusz Magiera) - Ensar Arifović, Grzegorz Kmiecik (46 Michał Rozkwitalski)
Wisła: Emilian Dolha - Marcin Baszczyński, Dariusz Dudka, Cleber, Maciej Stolarczyk - Marek Penksa (55 Jean Paulista), Radosław Sobolewski, Jacob Burns (75 Branko Radovanović),
Marek Zieńczuk (59 Paweł Kryszałowicz) - Paweł Brożek, Piotr Brożek
Żółte kartki: Magiera - Dudka, Baszczyński, Cleber