Steve Cunningham liczy, że w sobotę pokona naszego pięściarza Krzysztofa Włodarczyka. W poniedziałek przyleciał do Polski. Z patykiem w zębach, zimowej czapie na głowie i w bluzie z wojskowymi pagonami na ramionach - donosi DZIENNIK.
Amerykanin od początku próbował zwrócić na siebie uwagę. Już na lotnisku zaczął się przechwalać. "Przeciwko mnie są wszyscy, ale ja jestem twardym
amerykańskim marynarzem" - zapowiada bokser, który nadał sobie przydomek "USS". "Bo ja jestem jak okręt wojenny. Moje pięści to armaty i naprawdę trudno
mnie zatopić" - dodał Cunningham.
Świta Cunninghama też jest niczego sobie. W hotelu Gromada dał o sobie znać obwieszony złotem grubas, czyli trener Richie Giachetti. Gdy zobaczył swoją sypialnię w 3-gwiazdkowym hotelu, wrócił do recepcjonistki z awanturą. "Mam w domu większą łazienkę niż ten pokój" - pyskował trener.
Świta Cunninghama też jest niczego sobie. W hotelu Gromada dał o sobie znać obwieszony złotem grubas, czyli trener Richie Giachetti. Gdy zobaczył swoją sypialnię w 3-gwiazdkowym hotelu, wrócił do recepcjonistki z awanturą. "Mam w domu większą łazienkę niż ten pokój" - pyskował trener.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|