Włochy? Ameryka? Wszędzie lepiej niż w Realu Madryt. Tak kalkuluje David Beckham, który nie łapie się do składu w hiszpańskim klubie. "Lepiej mu będzie we Włoszech" - uważa jego agent Ernesto Bonzetti.
Nie tylko jest bez formy, ale i nie lubi go trener, Fabio Capello. A Beckhama ciągnie do kopania. Żeby się ziściło, Anglik będzie musiał sobie chyba znaleźć
nowego pracodawcę. Niewykluczone, że trafi do Interu Mediolan.
Jest kilka powodów. Po pierwsze, w Serie A mógłby znów grać na najwyższym poziomie. Po drugie, jego żona Victoria by mogła już w ogóle nie wychodzić z modnych sklepów w Mediolanie. A po trzecie, mógłby więcej zarabiać na swoim wizerunku.
Bo w Hiszpanii jest tak, że Beckham musi Realowi płacić część pieniędzy ze swoich kontraktów reklamowych. We Włoszech cała forsa byłaby tylko dla niego.
A do tego tygodniówka w wysokości 110 tysięcy euro. Po prostu żyć nie umierać.
Jest kilka powodów. Po pierwsze, w Serie A mógłby znów grać na najwyższym poziomie. Po drugie, jego żona Victoria by mogła już w ogóle nie wychodzić z modnych sklepów w Mediolanie. A po trzecie, mógłby więcej zarabiać na swoim wizerunku.
Bo w Hiszpanii jest tak, że Beckham musi Realowi płacić część pieniędzy ze swoich kontraktów reklamowych. We Włoszech cała forsa byłaby tylko dla niego.
A do tego tygodniówka w wysokości 110 tysięcy euro. Po prostu żyć nie umierać.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|