Dziennik Gazeta Prawana logo

Najsilniejsza Polka straciła motywację do startów

12 października 2007, 14:39
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Agaty Wróbel szukali trenerzy, Polski Związek Podnoszenia Ciężarów, Ministerstwo Sportu. Najsilniejsza Polka odnalazła się w końcu w swoim domu w Żywcu. Dla niemrawych władz ciężarowej centrali siłaczka jest jednak nieuchwytna - pisze dzisiejszy DZIENNIK.
"Nie wiem, co się z nią dzieje. Podobno wróciła do klubu w Siedlcach, ale jak tam pojechałem, to jej już nie było" - tłumaczy bezradnie Zygmunt Wasiela, sekretarz związku.

W środę Wróbel ma spotkać się z ministrem Tomaszem Lipcem. Jeszcze wczoraj była w Siedlcach. "Z mojej nieobecności na zgrupowaniu i badaniach zrobiono wielkie halo. Jestem tylko człowiekiem i miewam kryzysy" - ucina rozmowę Wróbel. Nie chce jednak już teraz mówić o swojej sportowej przyszłości.

"Ona przeżywa kryzys. W pewien sposób ją rozumiem. Trudno jest ciężko trenować, gdy nie przynosi to sukcesów" - tłumaczy ją Ryszard Soćko trener kadry.
PZPC wystąpił do ministerstwa o zawieszenie jej stypendium po tym, jak samowolnie przedłużyła sobie urlop. Tomasz Lipiec nie chce jednak karać byłej mistrzyni świata, nie rozmawiając z nią.

Władze związku nie darzą jednak Wróbel gorącym uczuciem. Od lat najlepsza sztangistka sprawia bowiem problemy. Źle się czuje pod opieką trenera Soćko. Jej koleżanki z reprezentacji mówią, że ostatnimi czasy startuje właściwie z musu. Przestało jej to sprawiać frajdę, na pomost wychodzi z poczucia obowiązku. Na to wszystko nakładają się kontuzję. Nie jest więc w stanie dźwigać ogromnych ciężarów, straciła w ten sposób kontakt ze światową czołówką, przestaje w siebie wierzyć i koło się zamyka, bo bez wiary i wsparcia z zewnątrz trudno jest wygrywać. Ucieka ze zgrupowań, bo ma dosyć presji. To jednak może spowodować, że straci stypendium.

"Ulubieńcom centrali nigdy nie dzieje się krzywda. Wystarczy jednak mieć inne zdanie od prezesów i można łatwo popaść w niełaskę, stracić stypendium" - ostrzega Agatę aktualny wicemistrz świata Szymon Kołecki, który sam przez lata wojował z PZPC.

Wróbel broni także jej pierwszy trener, Edward Tomaszek z Górala Żywiec. "Może jakimś wyjściem byłoby usamodzielnienie się Agaty i podjęcie treningów w klubie, który ona lubi. Kasa Górala jest jednak pusta" - martwi się Tomaszek. "U nas bieda aż piszczy. Z wielkim trudem zdobyliśmy pieniądze na prąd. Jak Agatka przyjedzie na święta do domu, to nagrzejemy salę i będzie mogła poćwiczyć" - dodaje.

Nasza siłaczka miała przenieść się do WLKS Siedlce Iganie Nowe, bo tam jest najsilniejsza drużyna kobieca w kraju. Tam też Wróbel trenuje przez większą część roku. "Niedawno dostaliśmy pismo, że Agata nadal jest w Góralu. Nie wiem, o co chodzi" - kończy Tomaszek.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj