"Pierwszy dzień świąt spędzam z nabliższymi w rodzinnym Poznaniu. W drugi dzień jadę do Szczecina do swojej dziewczyny. Odwiedzę też swoich dziadków i chrzestnych w Elblągu" - opowiada dziennikowi.pl Marcin Burkhardt. I dodaje, że w ciągu roku nie ma czasu, żeby nacieszyć się rodziną.
Początek grudnia popularny "Bury" wykorzystał na wizytę w Alpach. "Jestem już w zasadzie po urlopie. Od 9 do 17 grudnia odpoczywałem we włoskiej miejscowości Livigno" - chwali się zawodnik warszawskiej Legii.
"Na Sylwestra wybieram się na wybudowaną w hangarze, podgrzewaną wyspę. Impreza odbywa się pod Berlinem i zapowiada się bardzo fajnie. Mam tylko nadzieję, że wypali" -
mówi Burkhardt.
Ale Nowy Rok za granicą to dla "Burego" nic nowego. "Większość imprez sylwestrowych spędzałem we Francji lub Włoszech. Zabawa zawsze była jednak bombowa i
szalona" - dodaje piłkarz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|