Sześć miesięcy po klęsce na mundialu Paweł Janas nadal nie może dojść do siebie. Największy przegrany 2006 roku większość czasu spędza we Wronkach. Najczęściej przechadza się po mokradłach ze swoim psem myśliwskim - informuje "Fakt".
A przed mistrzostwami Janas był bohaterem, odbierał setki nagród, brylował na bankietach, a do tego otrzymał poważne propozycje pracy w Rosji (Rubin Kazań, Saturn Ramienskoje). Trudno się temu dziwić, bo z reprezentacją wygrywał prawie wszystko. W modzie było się z nim pokazywać...
Teraz Janas jest sam i jedyne czego mu nie brakuje to pieniądze. Absolutnie niezasłużona premia (75 000 złotych), jaką dostał za niemiecką kompromitację, szybko jednak może zostać przejedzona. Trener nadal nie może znaleźć pracy, a z tego, co wiemy, w Polsce nie bardzo chcą zatrudnić "smutasa". Więcej w "Fakcie".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|