Dziennik Gazeta Prawana logo

W Australian Open tenisiści walczą z upałem

12 października 2007, 15:08
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
W meczu pierwszej rundy Australian Open Agnieszka Radwańska wygrała z Warwarą Lepczenko z Uzbekistanu. Z powodu panujących w Melbourne upałów, zaplanowany na południe mecz odbył się dopiero późnym wieczorem. "Agnieszka nie grała najlepiej" - przyznał w rozmowie z DZIENNIKIEM ojciec i trener zawodniczki, Robert Radwański.

"Zaczęła źle, na szczęście dobrze skończyła. Pierwsza runda zawsze jest stresująca i słabe mecze zdarzają się wtedy znacznie bardziej utytułowanym tenisistom. Ale grać słabo i wygrać to też sztuka" - dodaje Radwański.

Polka nie odczuwa już skutków stłuczenia stopy, które przytrafiło jej się przed tygodniem. Jednak po dwóch godzinach gry w upale pojawiły się nowe dolegliwości. "Ma popękaną skórę i odciski na stopach" - opowiada trener. "Całe szczęście, że we wtorek będzie grała tylko debla z Martą Domachowską. Przy tym nie ma tyle biegania" - mówi.

Mecz drugiej rundy z Aną Ivanović zaplanowano na czwartek. "Agnieszka dość gładko przegrała z nią w hali, w Linzu" - mówi Radwański. Tym razem, w zupełnie innych warunkach, wynik też może być inny. Ivanović gra ostro, a zadaniem Agnieszki będzie wybić ją z rytmu. Musi jednak zagrać o klasę lepiej niż z Lepczenko, to pewne. Wysoka temperatura niemal całkowicie zdezorganizowała drugi dzień turnieju. W południe termometry pokazały 36 stopni i organizatorzy musieli wprowadzić w życie przepisy chroniące zawodników przed upałem. Odwołano wszystkie mecze na otwartych kortach.

Jednak już rozpoczęte spotkania trzeba było dokończyć. Mimo że z nieba lał się żar. Dla Marii Szarapowej trzysetowy mecz z Francuzką Camille Pin należał do najtrudniejszych w karierze. "To nie był najlepszy tenis, na jaki mnie stać, ale gra przez trzy godziny w takim żarze z nieba, to było ponad ludzkie możliwości" - powiedziała rozstawiona z nr. 1 Rosjanka.

W trakcie meczu, dodatkowo, zmagała się ze skurczami żołądka. "Byłam jak zamroczona, zupełnie nie mogłam myśleć" - dodała. Wyczerpana Szarapowa popełniała całe serie niewymuszonych błędów, mimo to nawet nie pomyślała o przerwaniu gry. Dzięki okładom z lodu i licznym przerwom mistrzyni US Open zdołała rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść.

Nie wszyscy wykazali się podobnym hartem ducha. Janko Tipsarević skreczował w piątym secie meczu z Davidem Nalbandianem. Zaś grający z Sebastianem Grosjeanem Christopher Rochus przerwał mecz z powodu trudności z oddychaniem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj