"To wina chciwości Międzynarodowej Federacji Narciarstwa i organizatorów zawodów. Wiało ze wszystkich stron! Jak w takich warunkach można skakać? - irytuje się austriacki trener czeskich skoczków, Richard Schallert. Wczoraj jego zawodnik Jan Mazoch podczas zawodów Pucharu Świata na Wielkiej Krokwi w Zakopanem miał tragiczny wypadek.
"Dla FIS-u wyniki i pieniądze są ważniejsze niż zdrowy rozsądek. W takich warunkach, jakie były na skoczni w Zakopanem, nie powinno rozgrywać się
zawodów" - mówił rozwścieczony trener Mazocha.
Podobne zadanie ma najlepszy czeski skoczek. "Rozgrywanie drugiej serii w takich warunkach było czystą głupotą" - stwierdził Jakub Janda, zwycięzca Pucharu Świata sprzed roku.
Organizatorów konkursu nie oszczędzają też czescy kibice. Na forach internetowych fani wyzywają organizatorów konkursu, w tym dyrektora Pucharu Świata Waltera Hofera i jego zastępcę Milana Tepesza, od idiotów i kretynów.
Podobne zadanie ma najlepszy czeski skoczek. "Rozgrywanie drugiej serii w takich warunkach było czystą głupotą" - stwierdził Jakub Janda, zwycięzca Pucharu Świata sprzed roku.
Organizatorów konkursu nie oszczędzają też czescy kibice. Na forach internetowych fani wyzywają organizatorów konkursu, w tym dyrektora Pucharu Świata Waltera Hofera i jego zastępcę Milana Tepesza, od idiotów i kretynów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|