Zgromadzeni na zeskoku zawodnicy i trenerzy wszystkich ekip długo dziękowali kibicom za liczne przybycie. Mimo wiejącego od rana silnego wiatru, pod Wielką Krokwią zgromadziło się około 20
tysięcy fanów. Wszyscy mieli nadzieję na obejrzenie emocjonujących zawodów, zakończonych triumfem Adama Małysza. Ale zawiedli się.
Część kibiców nie czekała nawet na oficjalną informację o odwołaniu konkursu i wcześniej opuściła trybuny. I mogą żałować! Po chwili na zeskok zbiegli zawodnicy i trenerzy.
"Dziękujemy wam, że zawsze jesteście z nami!" - krzyczał do mikrofonu Adam Małysz. "Kochamy Zakopane!" - wołał prowadzący Słoweńców Vasja Bajc.
"Jesteście najlepszymi kibicami na świecie" - chwalił fanów Fin Mika Kojonkoski. Wiwatom na cześć publiczności nie było końca.
Tylko poranne kwalifikacje odbyły się bez problemów. Ale Adam Małysz w nich nie zachwycił. Nasz mistrz skoczył tylko 121 m i zajął dopiero 25. miejsce. Oprócz niego, do pierwszej serii
zawodów weszło jeszcze pięciu innych polskich skoczków.
W kwalifikacjach skoczyło 10 naszych zawodników. Ale czterech z nich nie zdołało awansować do konkursu: Piotr Żyla (110 m), Rafał Śliż (72 m), Dawid Kowal (105 m) i Stefan Hula (111 m).
Zdecydowanie lepiej spisali się pozostali nasi skoczkowie. Zadziwił zwłaszcza Robert Mateja, który wylądował na 123 m i zajął wysokie 12. miejsce. Oprócz niego, awansowali: Marcin Bachleda (116 m), Wojciech Skupień (115,5 m), Kamil Stoch (118,5 m).
Zakwalifikował się również Adam Małysz. Nasz najlepszy skoczek jednak wypadł zdecydowanie poniżej swoich możliwości. Polak poszybował na 121 m i znalazł się dopiero na 25. pozycji. Pierwsze miejsce w kwalifikacjach zajął Austriak Gregor Schlierenzauer (136,5 m), a drugie - lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, Norweg Anders Jacobsen (131,5 m).