Reprezentacja Polski już za kilka dni rozpoczyna przygotowania do marcowych meczów eliminacji do mistrzostw Europy. Nasi piłkarze jadą na zgrupowanie do Hiszpanii, gdzie mają zagrać dwa
mecze towarzyskie. Jednak jeśli FIFA nas wykluczy, to do meczu z Estonią i Słowacją nie dojdzie, bo wszystkie zagraniczne zespoły będą miały zakaz rozgrywania jakichkolwiek spotkań z
piłkarzami Leo Beenhakkera.
W tej chwili nie wiadomo, jak długo mogłoby potrwać zawieszenie. Jeśli nie zostałoby ono cofnięte przed końcem marca, to nasza reprezentacja nie zagrałaby również w meczach eliminacyjnych
do mistrzostw Europy. A pierwszy termin to 24 marca - rywalem jest Azerbejdżan. Cztery dni później wyznaczony jest mecz z Armenią. Wykluczenie z tych rozgrywek pozbawiłoby nas szans na awans do
elitarnego Euro 2008.
Na wykluczeniu nie ucierpiałaby tylko drużyna trenera Leo Beenhakkera. To również byłaby katastrofa dla drużyn klubowych, które również nie mogłyby zagrać żadnego meczu z zagranicznym
przeciwnikiem. A przecież w tej chwili większość ligowych drużyn przygotowuje się do sezonu poza granicami naszego kraju, gdzie rozgrywa sparingi z zespołami z innych państw. Po wejściu w
życie zawieszenia żaden taki mecz nie mógłby się odbyć.
To samo byłoby z naszymi klubami w europejskich pucharach. Natychmiast zostałyby z nich usunięte, a mecze zakończyłyby się walkowerami. W tej chwili nie ma takiego problemu, bo żaden polski klub już w tym sezonie nie gra w tych rozgrywkach. A kolejne zaczną się w czerwcu i lipcu.
Wykluczenie oznaczałoby także ogromne straty finansowe dla polskiej piłki. W przypadku reprezentacji przede wszystkim z praw do transmisji meczów w telewizji oraz reklam. Najlepsze polskie kluby natomiast nie miałyby szansy zarobić na grze w europejskich pucharach - bo po wykluczeniu z międzynarodowych rozgrywek nie mogłyby do nich awansować i w nich uczestniczyć. A to - oprócz premii wypłacanych przez UEFA za awanse do kolejnych rund - także straty związane z reklamami.