Jan Mazoch (przydomek Mazda) nie jest nowicjuszem na skoczniach narciarskich. Do czeskiej kadry narodowej wszedł już w 2001 roku. Rok później zadebiutował w Pucharze Świata. Największym jego sukcesem jest brązowy medal na Mistrzostwach Świata Juniorów w Solleftea w 2003 roku. To był dla niego dobry sezon, bo w tym samym roku zdobył mistrzostwo swojego kraju. Ma 177 centymetrów wzrostu, waży 63 kg. Najdalej skoczył 202,5 metra.
Na co dzień trenuje w Dukli Frenstad i tam mieszka. Z tym miastem jest zresztą związany od urodzenia. Jan Mazoch przyszedł na świat w 1985 roku. Można powiedzieć, że był genetycznie skażony skokami narciarskimi. Wszak jego dziadkiem jest Jiri Raska, który na skoczniach królował w latach 60. i 70. Jest mistrzem olimpijskim z Grenoble z 1968 roku. Trzy lata później wygrał Turniej Czterech Skoczni. Raska znany jest z porywczego charakteru, dlatego znawcy świata sportowego mówią, że nie chcą teraz być w skórze Waltera Hofera. Bo to właśnie dyrektora Pucharu Świata obwinia się za dopuszczenie do rozgrywania zawodów, podczas gdy w Zakopanem wiał silny i zmienny wiatr.
Jan Mazoch ma siostrę i brata - Weronikę i Jiriego. Sam o sobie mówi, że lubi się zabawić w dobrym towarzystwie, łatwo też nawiązuje nowe znajomości. Jego ulubionym samochodem jest audi A3, ale sam nie ma auta. Sięga też po dobrą muzykę, szczególnie często po płyty Linkin Park. Ceni Toma Hanksa za kreację w filmie "Forrest Gump". Kiedy nie może zasnąć, ogląda telewizję. Jeśli chodzi o jedzenie, to wiadomo - jako skoczek nie może sobie pozwolić na tłuste i ciężkostrawne potrawy. Najbardziej lubi sałatki.
Najlepiej skacze mu się na skoczni w Hinterzarten. Co ciekawe, jego idolem nie jest żaden skoczek narciarski, a słynny amerykański kolarz Lance Armstrong. Mimo że Jan Mazoch jest profesjonalnym sportowcem, zdarza mu się okazyjnie wypić łyk alkoholu. Jeśli ma okazję, to wtedy zamawia drink Mai Tai. Jest kawalerem, ale ma dziewczynę. Myślą o dzieciach i już wiedzą nawet, jak im dać na imię: Patrycja i Wiktoria.
Teraz jego towarzyszka drży z niepokoju, podobnie jak jego rodzice i słynny dziadek. Również wszyscy kibice skoków narciarskich mają nadzieję, że Jan Mazoch wyjdzie z tego cało. Trzymajmy kciuki.