W bramce jest szybki i pewny siebie. W trudnych momentach potrafi się wściekać i rzucić mocnym słowem. Na co dzień jednak bramkarz reprezentacji Polski w piłce ręcznej, Sławomir Szmal, jest uosobieniem spokoju.
Szmal robił na mistrzostwach świata w Niemczech furorę. "Awans do finału jest w dużej mierze zasługą waszego bramkarza" - mówił po meczach
półfinałowych czołowy piłkarz reprezentacji Islandii Olafur Stefansson.
Jak wszyscy polscy zawodnicy, "Kasa" jest dumny z gry reprezentacji i występu w finale mistrzostw świata. Radości tej nie zmącił nawet fakt, że cały ostatni miesiąc Szmal był poza domem. "Bardzo tęsknię za moją żoną Kasią i synkiem Filipem" - zdradza Sławek.
Polski bramkarz nie kryje, że przydałby mu się teraz jakiś urlop, ale jako zawodnik niemieckiego Kronau Ostringen ma przed sobą drugą rundę rozgrywek Bundesligi. Plany urlopowe trzeba więc będzie raczej przełożyć na lato. Szmal nie wzoruje się na wielkich sportowych gwiazdach i na wypoczynek nie jeździ na Karaiby czy Seszele. "Wolę nasze Mazury. Uwielbiam jeziora, lasy, rzeki. Tam czuję się najlepiej" - mówi reprezentacyjny szczypiornista.
Nic dziwnego, tym bardziej że spędza tam zawsze czas w świetnym towarzystwie. Oprócz niego na Mazury przyjeżdżają z rodzinami (i wędkami) także Grzegorz Tkaczyk i Damian Wleklak. "Od lat jeździmy w to samo miejsce. Wynajmujemy domek w okolicach Giżycka, zbieramy grzyby, łowimy ryby. Już nie mogę się doczekać lata" - mówi "Faktowi" medalista mistrzostw świata.
Jak wszyscy polscy zawodnicy, "Kasa" jest dumny z gry reprezentacji i występu w finale mistrzostw świata. Radości tej nie zmącił nawet fakt, że cały ostatni miesiąc Szmal był poza domem. "Bardzo tęsknię za moją żoną Kasią i synkiem Filipem" - zdradza Sławek.
Polski bramkarz nie kryje, że przydałby mu się teraz jakiś urlop, ale jako zawodnik niemieckiego Kronau Ostringen ma przed sobą drugą rundę rozgrywek Bundesligi. Plany urlopowe trzeba więc będzie raczej przełożyć na lato. Szmal nie wzoruje się na wielkich sportowych gwiazdach i na wypoczynek nie jeździ na Karaiby czy Seszele. "Wolę nasze Mazury. Uwielbiam jeziora, lasy, rzeki. Tam czuję się najlepiej" - mówi reprezentacyjny szczypiornista.
Nic dziwnego, tym bardziej że spędza tam zawsze czas w świetnym towarzystwie. Oprócz niego na Mazury przyjeżdżają z rodzinami (i wędkami) także Grzegorz Tkaczyk i Damian Wleklak. "Od lat jeździmy w to samo miejsce. Wynajmujemy domek w okolicach Giżycka, zbieramy grzyby, łowimy ryby. Już nie mogę się doczekać lata" - mówi "Faktowi" medalista mistrzostw świata.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl