Zanim pływaczka popłynie na mistrzostwach w Melbourne po kolejne medale, musi stawić się w sądzie w Płońsku. W środę Otylia Jędrzejczak zasiądzie na ławie oskarżonych. Jest oskarżona o nieumyślne spowodowanie wypadku, w którym zginął jej brat Szymon.
Otylia nie chce z nikim rozmawiać przed procesem. Pływaczka nie przyznaje się do winy. Grozi jej kara od pół roku do 8 lat więzienia. Jej adwokat będzie domagał
się uniewinnienia swojej klientki.
Pływaczka 1 października 2005 roku wieczorem wyprzedzała kilka samochodów na drodze Warszawa-Płock. Nie zauważyła jadącego z przeciwka fiata uno. Żeby się nie zderzyć, zjechała swoim chryslerem 300 C na lewą stronę drogi, wpadła do rowu i uderzyła w drzewo. Samochód dachował. Jej 19-letni brat Szymon zginął na miejscu.
Biegli sądowi orzekli, że Jędrzejczak jechała za szybko i nieprawidłowo wyprzedzała. Miała na liczniku 110-120 kilometrów na godzinę.
Pływaczka 1 października 2005 roku wieczorem wyprzedzała kilka samochodów na drodze Warszawa-Płock. Nie zauważyła jadącego z przeciwka fiata uno. Żeby się nie zderzyć, zjechała swoim chryslerem 300 C na lewą stronę drogi, wpadła do rowu i uderzyła w drzewo. Samochód dachował. Jej 19-letni brat Szymon zginął na miejscu.
Biegli sądowi orzekli, że Jędrzejczak jechała za szybko i nieprawidłowo wyprzedzała. Miała na liczniku 110-120 kilometrów na godzinę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|