To się nazywa mieć pecha. Chorwacki tenisista Mario Ancić złapał mononukleozę - chorobę wirusową, którą najłatwiej można się zarazić przez całowanie. Bo wirusy łatwo przenoszą się przez ślinę. Z tego powodu nie zagra przez co najmniej 2 miesiące.
22-letni Ancić już od kilku źle się czuł. W końcu poszedł do lekarza i okazało się, że zapadł właśnie na mononukleozę. Przez to może zapomnieć o grze przez najbliższe tygodnie. Najpewniej powróci na korty dopiero 27 maja, bo wtedy rozpocznie się wielkoszlemowy turniej French Open.
Mario Ancić jest na wysokim, 11. miejscu w rankingu ATP. Kiedy miał 12 lat, był piłkarzem Hajduka Split. Potem przerzucił się na tenis. Ale ostatnio bardzo lubi grać w waterpolo. Jako tenisista zarobił prawie 3 miliony dolarów. To pozwala mu na wygodne życie w Monte Carlo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl