Dziennik Gazeta Prawana logo

Rywal Korzeniowskiego jest w wybornej formie

12 października 2007, 16:35
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Phelps jest, niestety, z innej planety. Niestety dla Pawła Korzeniowskiego, któremu dziś Amerykanin może wyrwać tytuł mistrza świata wywalczony przez Polaka dwa lata temu w Montrealu. Phelps jest w świetnej formie, a Korzeniowski patrząc na jego wyczyny, powoli traci wiarę w swoje siły - pisze DZIENNIK.

To, co wczoraj w Rod Laver Arena pokazał Phelps, przechodzi ludzkie wyobrażenie. Jak bowiem opisać wyczyn człowieka, który po raz pierwszy w historii złamał barierę 1.44 min na 200 m kraulem. Jego nowy rekord świata to 1.43,86. A przecież dotychczas najlepszy wynik Amerykanina wynosił 1.45,20! Phelps pobił 6-letni wynik Iana Thorpe'a na jego terenie.

Gdy spojrzeć w tabelę najlepszych wyników przed wtorkowym wyścigiem, Thorpe miał 9 z 10 najlepszych czasów. Phelps sam nazywa go najlepszym kraulistą wszech czasów. To kokieteria kogoś, kto demoluje fenomenalny wynik geniusza stylu dowolnego? Najlepszym pływakiem wszech czasów już jest Amerykanin, który zdobył wczoraj 12. złoty medal mistrzostw świata! Tego nie dokonał nawet Thorpe.

35 minut po wyścigu na 200 m kraulem Phelps wskoczył do wody po raz drugi i z najlepszym czasem (1.55,13) awansował do finału 200 m motylkiem. Dziś zmierzy się z Pawłem Korzeniowskim. Ale nawet obrońca złotego medalu nie wierzy, że może pokonać Amerykanina.

"Ja teraz chcę się najeść, wyspać i jutro znów popłynąć najszybciej" - powiedział Phelps DZIENNIKOWI. Czy jest gotowy do pobicia własnego rekordu świata? "Przez noc o tym pomyślę" - żartuje pływak. "Mam jeszcze dużo energii w sobie. Ból, który czuję w ramionach i nogach, szybko minie i jutro wejdę na słupek gotowy na wszystko" - zapewnił.

Phelps żałuje tylko jednego, że w Melbourne nie startuje Thorpe. "Zabrać mu rekord świata to fajne uczucie, ale naprawdę super byłoby, gdybym pokonał go, walcząc ramię w ramię" - przyznał Amerykanin, który o przedwczesnej emeryturze Iana dowiedział się, siedząc przed komputerem i czatując ze znajomym. "Myślałem, że to jakiś żart, ale trudno. Ja jestem teraz na mistrzostwach, a on mi się przygląda. Jego wybór" - dodaje.

Phelps rozpruł we wtorek worek z rekordami. Jak na zawołanie bili je jego koledzy i koleżanki. Kilka minut po Michaelu Natalie Coughlin popłynęła 100 m stylem grzbietowym w czasie 59,44 s, a Aaron Peirsol w tej samej konkurencji uzyskał 52,98. Na deser padł rekord Włoszki Federicy Pellegrini w półfinale 200 m kraulem. 1.56,47 to o 0,72 sek. szybciej niż wynik uzyskany przez Otylię Jędrzejczak.

Polka w półfinale pokazała jednak, że jest bardzo mocna. "Mam jeszcze zapas sił na jutro" - mówiła nieco pobladła Polka. Wczoraj nie usiłowała gonić Pellegrini. "Pilnowałam płynącej obok Francuzki Laure Manaudou, a ona z kolei pilnowała się mnie. Więc chyba jesteśmy w niezłej formie, skoro tak się na siebie oglądając, popłynęłyśmy tylko trochę wolniej od Włoszki" - powiedziała Otylia.

Do dzisiejszych finałów zakwalifikował się także, na 800 m kraulem, Przemysław Stańczyk. Tak więc w środę możemy mieć trzy medale.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj