Konflikty w naszej kadrze pływaków całą mocą ujawniły się na mistrzostwach świata w Melbourne, gdy okazało się, że wyniki Polaków są dalekie od oczekiwań. Nieporozumienia pojawiły się nawet między Otylią Jędrzejczak a Pawłem Słomińskim. Pływaczka ma pretensje do trenera za publiczne rozważania, czy ma nadwagę.
Nasza najlepsza zawodniczka przez cały pobyt w Melbourne szerokim łukiem omijała stojącą przed wejściem do basenu rozgrzewkowego wagę, więc dopiero wczoraj,
późnym wieczorem, po kontroli antydopingowej miała zweryfikować diagnozę postawioną przez szkoleniowca i rozstrzygnąć zakład, jaki zawarli.
Drugi punkt sporny dotyczył podejścia do treningów. Otylia miała od igrzysk w Atenach wiele przerw. Część zajęć więc opuściła, podczas innych nie była w pełni wypoczęta. To - zdaniem Słomińskiego - teraz odbija się na wynikach. Co więcej, podobno Jędrzejczak miała nawet własne pomysły na prowadzenie zajęć treningowych, które niekoniecznie były zbieżne z poglądami szkoleniowca.
"Nie muszę prowadzić Otylii za wszelką cenę. Jeśli uzna, że nie jestem jej potrzebny, to odejdę. Obecnie jednak nie bierzemy tego pod uwagę. Nie wykluczam jednak innych rozwiązań" - deklaruje Słomiński.
Po MŚ dojdzie do wielkiego wietrzenia kadry. Słomiński ma - co widać gołym okiem - dość współpracy z niektórymi osobami. Paulina Barzycka zachowuje się w Melbourne, jakby była na niego obrażona. Inni zawodnicy także mają odmienny punkt widzenia, niż ich opiekunowie i głośni to wyrażają.
"Zamurowało mnie, gdy Paweł Korzeniowski stwierdził, iż osiągnął na mistrzostwach gorszy wynik, bo za dużo trenował" - powiedział trener.
Kadra szkoleniowa ma także pretensje do innych zawodników za brak profesjonalnego podejścia do treningów oraz zasad zdrowego odżywiania się. Te doniesienia z polskiego obozu jasno wskazują, że po MŚ musi dojść do silnego wstrząsu - pisze "Przegląd Sportowy".
Drugi punkt sporny dotyczył podejścia do treningów. Otylia miała od igrzysk w Atenach wiele przerw. Część zajęć więc opuściła, podczas innych nie była w pełni wypoczęta. To - zdaniem Słomińskiego - teraz odbija się na wynikach. Co więcej, podobno Jędrzejczak miała nawet własne pomysły na prowadzenie zajęć treningowych, które niekoniecznie były zbieżne z poglądami szkoleniowca.
"Nie muszę prowadzić Otylii za wszelką cenę. Jeśli uzna, że nie jestem jej potrzebny, to odejdę. Obecnie jednak nie bierzemy tego pod uwagę. Nie wykluczam jednak innych rozwiązań" - deklaruje Słomiński.
Po MŚ dojdzie do wielkiego wietrzenia kadry. Słomiński ma - co widać gołym okiem - dość współpracy z niektórymi osobami. Paulina Barzycka zachowuje się w Melbourne, jakby była na niego obrażona. Inni zawodnicy także mają odmienny punkt widzenia, niż ich opiekunowie i głośni to wyrażają.
"Zamurowało mnie, gdy Paweł Korzeniowski stwierdził, iż osiągnął na mistrzostwach gorszy wynik, bo za dużo trenował" - powiedział trener.
Kadra szkoleniowa ma także pretensje do innych zawodników za brak profesjonalnego podejścia do treningów oraz zasad zdrowego odżywiania się. Te doniesienia z polskiego obozu jasno wskazują, że po MŚ musi dojść do silnego wstrząsu - pisze "Przegląd Sportowy".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|