"Nie ma żadnej wątpliwości, że krew znaleziona w Hiszpanii należała do Ullricha" - powiedział Friedrich Apostel z prokuratury w Bonn. Zwycięzca Tour de France szedł w zaparte i twierdził, że nigdy nie przyjmował niedozwolonych środków, ale policjanci są innego zdania.
W lutym prokuratorzy otrzymali próbkę śliny Ullricha i porównali jej kod DNA z kodem krwi znalezionej w gabinecie Fuentesa. Wynik wyszedł pozytywny.
Niemiecki kolarz został wyrzucony z ubiegłorocznego Tour de France na dzień przed wyścigiem. Później za współpracę podziękowała mu jego grupa T-Mobile. Kilka tygodni temu Ullrich zakończył karierę.
Teraz prokuratura prowadzi przeciw niemu śledztwo. Ale nie za stosowanie dopingu, bo niemieckie prawo karne nie przewiduje za to kary, ale za oszustwo.