To był nokaut. Szymon Kołecki nie dał rywalom żadnych szans i pewnie sięgnął po czwarty w karierze tytuł mistrza Europy w podnoszeniu ciężarów. "Można powiedzieć, że nikt ze mną nie powalczył, ale nie jestem do końca zadowolony" - mówi nasz zawodnik.
Kołecki uzyskał w dwuboju 395 kg (177 kg w rwaniu i 218 kg w podrzucie). Drugi zawodnik, Rosjanin Roman Konstantinow zaliczył 393 kg (176+217). To mogłoby wskazywać
na to, że obaj panowie stoczyli ostrą walkę na pomoście w Strasburgu. Nic bardziej mylnego. Szymon od początku kontrolował przebieg rywalizacji w kategorii 94 kg. Rwanie rozpoczął od
podniesienia sztangi ważącej 173 kg, później zaliczył jeszcze 177 kg i... spalił trzecie podejście na 181 kg.
"To był mój błąd, taki ciężar nie jest dla mnie problemem. Teraz żałuję, gdyż przed podrzutem miałbym nad Rosjaninem pięć kilogramów przewagi i zdecydowanie większy spokój. Nie jestem z tego zadowolony. Mogłem to rozegrać inaczej" - opowiada "Przeglądowi Sportowemu" nasz mistrz.
"To był mój błąd, taki ciężar nie jest dla mnie problemem. Teraz żałuję, gdyż przed podrzutem miałbym nad Rosjaninem pięć kilogramów przewagi i zdecydowanie większy spokój. Nie jestem z tego zadowolony. Mogłem to rozegrać inaczej" - opowiada "Przeglądowi Sportowemu" nasz mistrz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|