O dużym szczęściu może mówić Leszek Kuzaj. Podczas drugiego dnia Rajdu Akropolu, ósmej eliminacji rajdowych mistrzostw świata, jego subaru impreza stanęło w ogniu. Na szczęście polskiemu kierowcy nic się nie stało.
Na pierwszym odcinku specjalnym w Agii Theodori, samochód Kuzaja i pilota Jarosława Barana stanął w ogniu. Na szczęście naszej ekipie nic się nie stało, ale nie mogli kontynować rajdu.
"Na 37. km odcinka jeszcze jechaliśmy. Później samochód zaczął się palić, ognia nie udało się opanować i wóz spłonął. Już wczoraj mieliśmy problemy z samochodem, który się przegrzewał. Jesteśmy w tym roku chyba wyjątkowo pozbawieni szczęścia" - żalił się Kuzaj.
Zanim rajdówka się spaliła, polska załoga zajmowała 13. miejsce wśród teamów niefabrycznych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl