O mały włos, a zabiłby się z powody straty ukochanej. Słynny golfista Seve Ballesteros próbował odebrać sobie życie. Wszystko przez wypadek samochodowy, w którym zginęła jego dziewczyna. Ballesteros nie może się z tym pogodzić, nie ma po co żyć... Wczoraj ogłosił zakończenie kariery.
Były już golfista zwołał konferencję prasową. "Rzeczywiście, trafiłem ostatnio do szpitala. Było to jednak spowodowane problemami z ciśnieniem" - tłumaczył. "Byłem tylko na krótkiej obserwacji, potem wyszedłem" - dodał.
"Pojawiły się pewne plotki, lecz nie są one prawdą. Jak wszyscy doskonale widzicie, czuję się świetnie. Nie było mi łatwo, lecz już się ze wszystkim pogodziłem" - próbował przekonywać były zawodnik.
Błędne oczy, smutek na twarzy i desperacja w głosie zdawały się jednak świadczyc o czymś zgoła odmiennym. Chyba żaden z przebywających na konferencji dziennikarzy nie kupił wersji Ballesterosa...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl