Dziennik Gazeta Prawana logo

Frankiewicz: Serce boli jak się biega

29 lipca 2010, 16:18
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Osiem kilometrów rozbiegania wzdłuż plaży w Barcelonie - w taki sposób Wioletta Frankiewicz przygotowuje się do piątkowego finału na 3000 m z przeszkodami w 20. mistrzostwach Europy. Jak przyznała, serce boli z zazdrości, gdy spogląda na wczasowiczów.

"Nie ma zlituj się. Nie można leżeć tylko plackiem i nic nie robić. Osiem kilometrów rozbiegania powinno wystarczyć, ale aż serce boli jak widzę na plaży opalające się toples kobiety" - powiedziała PAP 33-letnia zawodniczka AZS AWF Kraków.

Do rywalizacji wraca po rocznej przerwie spowodowanej kontuzją stopy. "W końcu się coś ruszyło. Mogłam spokojnie przygotowywać się do sezonu i są tego efekty. Szyki pokrzyżowała mi nieco choroba, której nabawiłam się tydzień przed mistrzostwami, ale mam nadzieję, że nie odebrała mi zbyt wiele z formy i na finał jeszcze wystarczy" - dodała.

Otuchy dodały jej eliminacje, które przebrnęła z łatwością. "Biegało mi się naprawdę rewelacyjnie, nie czułam żadnych kryzysów, czy bólów mięśni. Teraz doceniam to, że trenowałam w Spale w nie mniejszym upale. W Barcelonie dzięki temu aż tak się nie męczę. Organizm zdołał się do takich temperatur przyzwyczaić" - zaznaczyła podopieczna Zbigniewa Króla.

Frankiewicz jest już doświadczoną zawodniczką. W dorobku ma brązowy medal mistrzostw Europy z Goeteborga (2006), ale nie zawsze było tak dobrze. Srogą naukę dostała w 2005 roku w mistrzostwach świata w Helsinkach. Była jedną z faworytek. Prowadziła przez większą część dystansu, by na cztery okrążenia do mety niemal stanąć w miejscu. Rywalki ją mijały, a ona uplasowała się na 14. miejscu.

"To była bardzo dobra lekcja dla mnie, a także i dla trenera. Myślę, że rutyna i spokój nas uratują" - podkreśliła. Frankiewicz przed piątkowym finałem nie chce podgrzewać atmosfery. Wie, że jest dobrze przygotowana, ale wszystko zależy od dyspozycji dnia. Uważa, że bieg zostanie poprowadzony w szybkim tempie, a o medalach zadecyduje końcówka.

"Podejrzewam, że finał nie będzie wolny. Są Rosjanki, jest Marta Domingez - one będą chciały rozprowadzić bieg szybko, bezpiecznie i ścigać się na końcu. Raczej nie będą chciały ryzykować, bo wtedy jest zazwyczaj plątanina i przepychanki. Łatwo nie będzie" - oceniła i dodała, że "dopóki kolec na tartanie i nogi same biegną to zawsze jest szansa na walkę o najwyższe miejsca".

Kobiecy finał na 3000 m z przeszkodami zaplanowano na piątek na godz. 20.25.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj