Dziennik Gazeta Prawana logo

Jagiellonia skarży się na policję, że zwinęła gniazdowego

9 sierpnia 2011, 16:19
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jagiellonia skarży się na policję, że zwinęła gniazdowego
YouTube
Interwencja policji w czasie meczu z Lechią Gdańsk na trybunie kibiców Jagiellonii była nieuzasadniona - ocenił we wtorek zarząd białostockiego klubu. Z kolei policja uważa, że musiała zareagować, gdy prowadzący doping nawoływał do wulgarnych okrzyków.

Zarząd Jagiellonii wydał we wtorek oświadczenie dotyczące wydarzeń na meczu, wygranym przez gospodarzy 2:1. Funkcjonariusze weszli na trybunę w trakcie pierwszej połowy, by - jak twierdzi policja - zidentyfikować i wylegitymować osobę prowadzącą doping na tzw. łuku - trybunie zajmowaną przez szalikowców Jagiellonii. Po tych działaniach, praktycznie wszyscy siedzący w tym sektorze, na znak protestu, opuścili stadion.

Zdaniem zarządu klubu, interwencja była nieuzasadniona. "Używanie wulgaryzmów nie stanowi realnego zagrożenia bezpieczeństwa uczestników meczu. Klub ze swojej strony dokłada wszelkich starań w celu wyeliminowania wulgaryzmów ze stadionu, jednak jest to proces długofalowy" - głosi oświadczenie, zaprezentowane na konferencji prasowej w siedzibie klubu.

Klub uważa też, że próba wylegitymowania jednego z kibiców (tzw. gniazdowego, czyli prowadzącego doping) była "niezrozumiałym działaniem". Ocenia też, że zachowanie policji było "nieproporcjonalne do sytuacji i mogło spowodować realne zagrożenie bezpieczeństwa, doprowadzając do aktów przemocy i agresji".

Policja natomiast twierdzi, że źle działały służby porządkowe, za które odpowiadał klub, czyli organizator meczu. W jej ocenie, gdy gniazdowy zaczął nawoływać do wulgarnych okrzyków, mimo obowiązku interwencji ochrona nie zrobiła tego, "nawet po kilkakrotnym zwróceniu uwagi przez policjantów" - podkreślono, dodając, że w tej sytuacji interwencja funkcjonariuszy była konieczna. Zatrzymano jedną osobę, która próbowała uniemożliwić wylegitymowanie kibica.

Działacze Jagiellonii powiedzieli na konferencji prasowej, że przedstawiciel organizatora w czasie meczu nie był informowany o akcji na trybunie. Zwrócili też uwagę, że policja nie reagowała na wulgaryzmy wykrzykiwane przez grupę kibiców Lechii Gdańsk.

Jak napisano również w oświadczeniu, porządkowych było w sumie 160, a ustawa wymagała w tej sytuacji 61 takich osób, zaś wszystkie osoby wchodzące na stadion były identyfikowane (obowiązują karty kibica). "My ze swojej strony, jako organizator imprezy masowej, nie mamy sobie nic do zarzucenia" -powiedział dziennikarzom członek zarządu i dyrektor marketingu w klubie Mariusz Jurczewski. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj