Pierwszy mecz w Lidze Mistrzów i porażka Vive Targi we własnej hali. MKB Veszprem okazał się mocnym zespołem, który wyjechał z Kielc z kompletem punktów. Od początku lepiej radzili sobie goście, którzy i szybko uzyskali kilkubramkowe prowadzenie. Akcje węgierskiego zespołu mogły sie podobać, były urozmaicone i potwierdzały duże doświadczenie boiskowe i międzynarodowe.

Reklama

Kielczanie popełniali liczne błędy, strzelali z nieprzygotowanych pozycji, nie potrafili poradzić sobie z twardo grającymi piłkarzami Veszpremu. Zdenerwowanie trenera Bogdana Wenty wskazywało też, ze nie realizują ustaleń taktycznych. Grali zbyt wolno i nie wykorzystywali skrzydłowych.

Jeśli dochodzili do sytuacji strzeleckich, na drodze stał skuteczny bramkarz węgierski Mirko Alilovic, który walnie przyczynił się do wysokiego prowadzenia Veszpremu.

Po przerwie piłkarze Vive Targi grali jakby odmienieni, szybko i pomysłowo, a co najważniejsze skutecznie. Zmniejszyli rozmiary przewagi gości do pięciu bramek, jednak węgierski zespół kontrolował przebieg spotkania.

Na kilkanaście minut przed końcem goście zaczęli zwalniać tempo akcji, by utrzymać satysfakcjonujący ich wynik, na bramki kielczan odpowiadali także celnymi strzałami. W ostatnich minutach kielczanie nie wykorzystali dwóch rzutów karnych.