Nowelizacja przewiduje konieczność wydania przez ministra sportu rozporządzenia, w którym ureguluje on kwestie uprawnień żeglarskich i motorowodnych. A także egzaminów i wymogów, jakie muszą spełnić osoby, które je zdobywają. To oznacza, że rozporządzenie jest podstawą do przygotowania kursów i egzaminów na poszczególne stopnie. Ustawa przewidywała, że dotychczasowe rozporządzenie może działać jeszcze dwa lata. Ponieważ weszła w życie w połowie października 2010 r., to tydzień temu dotychczasowe przepisy utraciły moc.
– mówi DGP Katarzyna Kochaniak, rzecznik resortu sportu.
Tyle że te tłumaczenia nie przekonują żeglarzy. Resort miał wystarczająco dużo czasu, by sprawę załatwić. Do tego nie wiadomo, kiedy akt prawny zostanie wydany.
– mówi Stefan Heinrich z Polskiego Związku Żeglarskiego. Obecnie wszelkie szkolenia stanęły, a w Polsce jest kilkaset szkół i kilka tysięcy instruktorów.
Nieoficjalnie w resorcie sportu można usłyszeć, że zmartwienia nie ma, bo mamy... martwy sezon. Jednak takie tłumaczenie właścicieli szkół doprowadza do białej gorączki. Witold Chocholak, właściciel firmy Academia Nautica, tłumaczy, że zwykle szkolenia motorowodne były prowadzone do końca listopada, a obecnie musiały być przerwane. Część osób robiła także jesienią uprawnienia żeglarskie. Do tego, ponieważ nie ma rozporządzenia, firmy nie mogą przygotować się do przyszłorocznego sezonu i nie wiadomo, jak ma wyglądać grafik szkoleń.
– mówi Chocholak. Do tego w połowie listopada w Łodzi odbywają się targi żeglarskie Boat Show, na których firmy prezentowały swoją ofertę szkoleń i kursów. Nie wiadomo, co pokażą teraz.