W wypowiedzi dla TVP Info kapitan Roman Paszke przyznał, że podjął tą decyzję z bólem. Zaznaczył, że jest to dla niego osobisty dramat, ale nie ma już siły na dalsze czekanie na możliwość przedostania się na Pacyfik.
Rzecznik rejsu Janusz Cieliszak dodaje, że kapitan uznał, iż tym razem natura zwyciężyła. Pogoda cały czas się psuła, sztormy o sile 12 stopni w skali Beauforta ustawiały się w ciąg i uniemożliwiały przejście przez cieśninę, zmuszając kapitana do ciągłego czuwania.
- opowiada Roman Paszke na nagraniu zamieszczonym na stronie internetowej swojej wyprawy.
- dodał kapitan w pełnym emocji wyznaniu i ukrył twarz w dłoniach. Na filmie widać, jak bardzo jest zmęczony.
KAPITAN PASZKE OGŁASZA PRZERWANIE REJSU:
Cieliszak zaznacza, że kapitan nie miał możliwości zawinięcia do portu i doczekania tam poprawy warunków pogodowych, bo złamałby reguły rejsu. Zakładają one, że rejs dookoła świata powinien trwać non stop, bez żadnej pomocy, samotnie pod wiatr.