To siódma wygrana Justine Henin w turniejach wielkoszlemowych. "Kiedy byłam małą dziewczynką marzyłam o tym, by wygrać tylko jeden turniej - Roland Garros. Teraz odniosłam szóste zwycięstwo w Wielkim Szlemie i wciąż trudno mi w to uwierzyć, bo to więcej niż sen. Siódemka jest dla mnie wyjątkową liczbą, ale być może już niedługo powiększę liczbę wielkoszlemowych tytułów. Być może też pewnego dnia uda mi się wygrać Wimbledon. Wierzę, że jestem w stanie to zrobić" - powiedziała po meczu finałowym Belgijka.

"Przed meczem trochę się obawiałam, bo Swietłana jest bardzo mocną zawodniczką, a ja byłam trochę zmęczona dwoma ostatnimi meczami i nie wiedziałam czy będę w stanie grać wystarczająco agresywnie, by dotrzymać jej kroku. Dlatego starałam się dawać z siebie wszystko w każdej wymianie i wciąż wywierać na nią presję. To wiązało się z częstym podejmowaniem ryzyka, ale opłaciło się" - dodała Justine Henin.

Oczywiście, że się opłaciło. Belgijka dostała za zwycięstwo 1,5 miliona dolarów, a Swietłana Kuzniecowa musiała się zadowolić tylko połową tej kwoty.

Wynik finału gry pojedynczej kobiet:
Justine Henin (Belgia, 1) - Swietłana Kuzniecowa (Rosja, 4) 6:1, 6:3