W sklepach można dostać już nie tylko kiełbasę, czy majonez w barwach klubowych, ale przede wszystkim piwo. Kluby zdały sobie sprawę, że ich kondycja finansowa zależy od kondycji piwoszy. Browary to świetni sponsorzy - bogaci, słowni i rzetelni. Można dzięki nim nie tylko nieźle zarobić, ale i wypromować swoją markę. "Podpisaliśmy bardzo korzystną umowę z browarem Van Pur" - mówi dyrektor marketingu Górnika Zabrze Krzysztof Maj. "Za każdą sprzedaną butelkę piwa Górnik dostajemy 30 gr netto. Inne, mniejsze kluby mają 7-11 gr z butelki. Van Pur płaci także za reklamę na koszulkach i banerach. W sumie pieniądze z browaru stanowią 20 procent naszego budżetu".

W zależności od pogody, na Śląsku sprzedaje się 100-150 tys. butelek piwa Górnik miesięcznie (to daje klubowi 30-45 tys. zł). Zarabiają nie tylko zabrzanie. Osiem śląskich drużyn, które biorą udział w akcji browaru Warka, może liczyć na 10 gr z każdej butelki zakupionej przez swojego kibica. Ponadto klub, którego fani kupią najwięcej butelek, dostanie od browaru 250 tys. zł. Klub drugi w klasyfikacji otrzyma 150 tys. zł. Kolejne miejsca są warte po 50 tys. zł mniej.

"Oprócz tego każdy dostaje kwotę gwarantowaną za sam udział w akcji, to jest kilkadziesiąt tysięcy złotych" - mówi rzecznik prasowy Piasta Gliwice Grzegorz Muzia. "W ostatniej tego typu akcji wygrał GKS Jastrzębie, którego kibice kupili 143 tysięcy butelek. Nasi fani tych butelek kupują nieco mniej. 60 procent mieszkańców Gliwic to ludzie ze średnim, albo wyższym wykształceniem, natomiast Jastrzębie to typowo górnicze miasto. Ale i tak nie narzekamy. Warka wykupuje od nas bilety na mecz i daje je każdemu kibicowi, który uzbiera sześć butelek ich piwa. Od jakiegoś czasu mamy nadkomplet".

Produkt z marką klubu na rynku spożywczym to świetny interes. Kibic z chęcią go kupuje, bo myśli, że w ten sposób pomaga finansowo swojej drużynie. Jegiellonia sprzedaje przeróżne rzeczy sygnowane swoim logiem - od kołder po otwieracze do butelek. Z kolei kiełbasa "Lechitka" jest jednym z hitów na wielkopolskim rynku. Lech jeszcze nie czerpie żadnych zysków z jej sprzedaży, ale wkrótce ma się to zmienić.

"Producenci zorientowali się, że kibice też mają pieniądze i chcą je regularnie wydawać na konkretne produkty. Kiedyś Kampania Piwowarska wpuściła na rynek piwo z logiem Lecha. Klub na jego sprzedaży zarobił aż 300 tys. zł" - twierdzi Jarosław Kiliński ze stowarzyszenia Wiara Lecha, które przyczyniło się do podpisania umowy pomiędzy poznańskim klubem a Warką. "Dzięki Lechowi Warka zwiększyła swoją sprzedaż w Wielkopolsce. Browar ufundował nam koszulkę sektorówkę, bęben, wspiera turnieje piłkarskie Lecha. No i daje grube pieniądze klubowi, bo wie, że dopóki to robi, kibice będą masowo kupować jego produkty".

Świetne umowy z browarami ma nie tylko Lech, ale Legia (Królewskie) i Jagiellonia (Żubr). Białostocki klub miał nawet swój pub, szkoda tylko, że w tym roku nie otrzymał koncesji. Ale nic to. Wkrótce Jagiellonia zamierza zaatakować sektor spożywczy. W branżę chemiczną ma uderzyć Górnik. Wreszcie uaktywnić ma się Legia, która uporała się problemem praw do swojego herbu. Podobno warszawianie mają wypuścić na rynek buty ze swoim logiem. A co z klubowymi ziemniakami?