Smutny koniec kariery jednej z najlepszych tenisistek świata. Podczas tegorocznego turnieju wielkoszlemowego na kortach Wimbledonu Martina Hingis została przyłapana na dopingu. Z testów wynikało, że brała kokainę. Szwajcarka idzie jednak w zaparte i twierdzi, że narkotyków nie używała.
Na specjalnie zwołanej konferencji Hingis ze łzami w oczach opowiadała o Wimbledonie. "Miałam pozytywny wynik testu, ale nigdy nie brałam narkotyków. Czuję się na sto procent niewinna. Powodem, dlaczego o tym mówię, jest to, że nie chcę toczyć boju z władzami antydopingowymi" - przekonywała Szwajcarka.
Powiedziała również, że już nie wróci do zawodowego tenisa. "Postanowiłam, biorąc też pod uwagę mój wiek i problemy zdrowotne, zakończyć karierę sportową" - wyjaśniła Szwajcarka.
Martina Hingis jest najmłodszą tenisistką, która awansowała na pierwsze miejsce w rankingu WTA. Po zakończeniu kariery będzie mogła się zająć swoją drugą miłością - jazdą konną. Hingis ma trzy konie: Montanę, Sorrentę i Velveta.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane