Mateja Kezman nie chce już grać w piłkę. Napastnik tureckiego Fenerbahce woli się modlić i dlatego chce... zostać mnichem. Czy piłkarz da się dobrowolnie zamknąć w klasztorze?
Kezman zapewnia, że jego wiara jest głęboka. Piłkarz twierdzi, że w każdej wolnej chwili modli się i rozmyśla o Bogu. Czuje tak silne powołanie, że poważnie zastanawia się nad tym, by włożyć habit i zostać mnichem.
Nie wiadomo jednak, czy stare nawyki i przywary Kezmana nie okażą się silniejsze. Piłkarz przyznaje na przykład, że jego ogromną słabością - jak donosi onet.pl - są tatuaże. Co zwycięży - wiara, czy nałóg?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl