Na tego piłkarza kibice mogą klnąć cały mecz, a on i tak nie zwróci na to uwagi. Co więcej, sędzia może gwizdnąć mu spalonego, a on zachowuje się, jakby udawał, że nic nie słyszy. Problem w tym, że Stefan Markolf... nie udaje. Piłkarz FSV Mainz od dziecka jest zupełnie głuchy.
Markolf jest pierwszym głuchym piłkarzem, któremu udało się zagrać w 2. Bundeslidze. Jak sam zapewnia, jego przypadłość nie jest wielkim problemem na boisku. "Nie słyszę, ale widzę, co się do mnie mówi" - tak opisuje swoją grę głuchy piłkarz.
Pozostali zawodnicy Mainz początkowo mieli trudności z dostosowaniem się do nowego kolegi, ale po kilku miesiącach twierdzą, że nie mają już z tym problemu - pisze "Przegląd Sportowy".
Co innego sędziowie. Ci dla głuchego piłkarza nie mają litości i często karają go żółtmi kartkami, bo Markolf gra już po gwizdku, którgo oczywiście nie może usłyszeć. To jednak bezwględnych arbitrów już nie obchodzi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|