Dziennik Gazeta Prawana logo

Florecistka boi się wziąć psa na igrzyska

30 stycznia 2008, 00:59
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Małgorzata Wojtkowiak w oryginalny sposób aklimatyzuje się do startu w Pekinie. O nadchodzących igrzyskach drużynowej mistrzyni świata we florecie przypomina Coco, czyli grzywacz... chiński. Florecistka zabrałaby nawet pieska na olimpiadę, ale obawia się, że zostanie on tam... zjedzony! - pisze "Fakt"

Coco nie opuszcza Małgosi nawet na zawodach. Nie płoszy go ani szczęk kling, ani okrzyki, w które obfitują turnieje florecistów. "Cierpliwie czeka, aż skończę walki. Tylko na chłopaków szczekał. Jest bardzo kochany. Nikomu go nie oddam. Gdy tylko mogę, wszędzie go ze sobą zabieram" - mówi reprezentantka Polski.

Wojtkowiak nie zabierze jednak psa na igrzyska. Dlaczego? "Oni tam przecież jedzą psy!" - tłumaczy Wojtkowiak. "Niedawno nasz sponsor zorganizował spotkanie z gośćmi zagranicznymi. Byli na nim Chińczycy. Mistrzynie świata zeszły dla nich na dalszy plan, jak zobaczyli Coco. W ruch poszły kamery i aparaty fotograficzne. Byli nim zainteresowani aż za bardzo, dlatego w sierpniu zostawię pieska w Gdańsku" - dodaje z uśmiechem florecistka.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj