Kilku prostych, ale ważnych spraw. Przede wszystkim szacunku dla innych ludzi, dla innych kultur. Taka podróż otwiera umysł. Zobaczyłem, jak bardzo można się od
siebie różnić. I to nie tym, że słucha się innej muzyki. Pojechałem tam dzięki mojej mamie, która zawsze mnie inspirowała. Długo była na zasiłku, zaczęła się uczyć dopiero wtedy,
kiedy ja poszedłem do szkoły średniej. Dzisiaj stać mnie na drogie rzeczy, ale ona nigdy nie miała specjalnych życzeń. To, że mnie się powiodło, w jej życiu nic nie zmieniło.
Jeżeli w drużynie są tacy zawodnicy, to każdemu gra się łatwiej i przyjemniej. J Kidd i VC potrafią zaskoczyć nawet mnie - prawie w każdym meczu pokazują jakąś akcję, której nigdy
wcześniej nie widziałem.
No tak... Tak naprawdę to nie wiem, czego nam brakuje, żeby walczyć o pierścień. Może mamy za dużo kontuzji? Nie tak łatwo zostać mistrzem NBA. Przecież są wielcy koszykarze, którze nigdy
nim nie zostali. Ci, którzy mają na koncie tytuł, stanowią zdecydowaną mniejszość. To najlepiej pokazuje, co znaczy mistrzostwo NBA. Możemy próbować, ale w tej lidze nigdy nie wiadomo, czy
się uda. Gwiazdy, które myślą o tym samym, są w każdym zespole.
W szkole średniej należałem do drużyny lekkoatletycznej. Nic poważnego, ale skakałem dosyć wysoko, bo jakieś 6 stóp 10 cali (210 cm). Okazało się, że ten trening bardzo mi się przydał.
Jestem skoczniejszy, sprawniejszy, nauczyłem się kontrolować moje ciało. W końcu jako skoczek musiałem robić w powietrzu ewolucje, które dla koszykarzy są nie do pomyślenia.
Słuchanie tej kasety mobilizowało mnie do chodzenia do szkoły, a potem na salę gimnastyczną. Jeżeli powtarzasz coś codziennie, łatwiej ci uwierzyć, że to, o czym mówisz, się spełni. A ja od zawsze wiedziałem, co chcę osiągnąć.
To największy honor, jaki mógł mnie spotkać. Oglądała mnie cała rodzina, cały kraj.
Proszę pamiętać, że Dream Team tak naprawdę był jeden, ten w Barcelonie. A w NBA gra coraz więcej koszykarzy z całego świata i przewaga Amerykanów bardzo zmalała.
Kiedy oglądałem w akcji Dream Team, sam chciałem zagrać w tak wielkiej imprezie. Gdy więc dostałem powołanie, nie było mowy, żebym zrezygnował.
Skoczność i rzut. Ale na pewno mógłbym rzucać lepiej, lepiej kozłować, lepiej panować nad piłką.
Przychodząc do NBA, znałem swoje mocne i słabe punkty. Codziennie pracuję nad tym, żeby się poprawić, ale cały czas mam wrażenie, że dużo roboty przede mną. Jestem lepszym koszykarzem
niż kilka lat temu, ale nigdy nie powiem, że osiągnąłem perfekcję, bo to niemożliwe.
Nie lubię wydawać pieniędzy na niepotrzebne rzeczy. Modne ubrania, samochody -- wszystko ok, ale z umiarem. Wolę się pobawić z przyjaciółmi.
p
:
lat: 28
wzrost: 201 cm
waga: 102 kg
zespół: New Jersey Nets
pozycja: skrzydłowy
zarobki: 78 mln dol za sześcioletni kontrakt
pseudonimy: RJ, Jerry
sezony w NBA: siedem (wybrany w drafcie z nr 13 przez Houston Rockets w 2001 r.)
najwięcej punktów w meczu: 42 (przeciwko Cavaliers w 2004 r.)
średnia zdobytych punktów na mecz: 24
najwięcej punktów w meczu: 42 (przeciwko Cavaliers w 2004 r.)
najwięcej zbiórek w meczu: 21 (przeciwko Bulls w 2004 r.)
kariera reprezentacyjna: brązowy medal igrzysk olimpijskich w Atenach
ostatni mecz: w sobotę Nets przegrali z Atlantą Hawks 92:104. RJ zdobył 23 punkty, najwięcej w
zespole