Maurice Greene daje sobie spokój z bieganiem. Kibice łudzili się, że jeden z najlepszych stumetrowców w historii powalczy o medal na igrzyskach w Pekinie. Ale tak nie będzie. Greene idzie na emeryturę. "Byłem mistrzem sprintu, teraz chcę zostać mistrzem grillowania" - wyznaje Amerykanin.
Były rekordzista świata na 100 metrów (9,79 sek.) twierdzi, że nie ma już siły biegać. "Ciągła walka ze zdrowiem wykańcza mnie nie tylko fizycznie, ale również psychicznie. To kosztuje zbyt wiele wysiłku, dlatego postanowiłem już teraz opuścić bieżnię. Czas ustąpić miejsca innym" - wyjaśnił Greene.
W przyszłości chce zostać trenerem lekkiej atletyki, ale teraz zamierza się poświęcić nowemu hobby - grillowaniu. "To dla mnie szok. Lekkoatletyka bez Maurice'a to jak koszykówka bez Michaela Jordana czy golf bez Tigera Woodsa. Był, jest i zostanie dla mnie niedoścignionym idolem" - wyznał jego kolega z bieżni Tyson Gay.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl