Dla Sebastiana Mili to koniec tułaczki. Po latach nieudanych występów za granicą, Polak wrócił do naszej ligi. Ale łatwo nie było. Zamieszanie wokół jego transferu do ŁKS Łódź było spore. Już wydawało się, że nic z tego nie wyjdzie. Jednak ostatecznie wczoraj późnym wieczorem piłkarz dogadał się z klubem.
W środę wszystko wydawało się być jasne i klarowne - ŁKS chciał Milę, Mila chciał iść do ŁKS-u. Potem jednak były reprezentant Polski stał się, zdaniem działaczy "ełksy", niepotrzebny.
"Rano dostałem informację, że klub niespodziewanie odstąpił od transferu. Dogadaliśmy już szczegóły, moje żądania finansowe nie było żadną przeszkodą. Byłem zdziwiony postawą łodzian" - powiedział załamany Mila serwisowi sport.pl.
Poszło prawdopodobnie o prowizję dla menedżera. Człowiek, który reprezentuje Milę, chciał dużo więcej, niż miał zamiar dać klub z Łodzi. Jednak po długich negocjacjach ostatecznie udało się dojść do porozumienia i Mila będzie grał w ŁKS.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|