Maska - takim przydomkiem kibice skoków narciarskich przed laty ochrzcili Janne Ahonena. Twarz Fina nigdy nie zdradzała bowiem najmniejszych emocji. Trzeba będzie pomyśleć o nowej ksywce, bo z pozoru zimny Janne w końcu pokazał swoje drugie oblicze. Ogłaszając decyzję o zakończeniu kariery, pięciokrotny triumfator Turnieju Czterech Skoczni... płakał jak dziecko.
9 lipca Ahonen odda swój ostatni skok. Jak donosi "Rzeczpospolita", na pożegnanie zaprosi między innymi Małysza, Morgensterna, Martina Schmitta, Andreasa Goldbergera i wielkiego Matti Nykaenena. A pięciu najważniejszych trenerów w jego życiu wystąpi w roli sędziów.
31-letni skoczek nie wie jeszcze, czym zajmie się w przyszłości. Podkreśla jednak, że i teraz na brak zajęć nie może narzekać. "Jestem teraz ojcem na pełny etat. Syn Mico to moja duma, ważniejszy niż wszystkie zwycięstwa na skoczni. Wkrótce urodzi się drugie dziecko. Jestem także przedsiębiorcą (dystrybucja sprzętu do motocykli - przyp. red.). Być może będę też związany ze skokami, ale czas pokaże w jakiej roli" - mówił Ahonen.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|