Ośmiokrotny mistrz olimpijski z Pekinu amerykański pływak Michael Phelps nie był winny wypadku samochodowego, w którym uczestniczył w czwartek wieczorem w Baltimore. Miał jednak nieważne prawo jazdy i będzie musiał tłumaczyć się przed sądem.
Prowadzony przez Phelpsa Cadillac Escalade zderzył się Hondą Accord. Zawodnik i towarzyszące mu dwie osoby wyszli z wypadku bez szwanku, natomiast kierująca Hondą Amanda E. Virkus trafiła do szpitala na obserwację. Grozi jej za to mandat w wysokości 180 dolarów i trzy punkty karne.
Przy okazji okazało się, że (wydane przez stan Michigan). Nie grozi mu za to kara, ale czeka go wizyta w sądzie, gdzie będzie musiał złożyć wyjaśnienia.
W listopadzie 2004 roku, niedługo po tym jak w ateńskich igrzyskach zdobył sześć złotych i dwa brązowe medale, Phelps został zatrzymany przez policję gdy prowadził samochód w stanie nietrzeźwym. W tym roku był zawieszony na trzy miesiące za palenie marihuany.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|