Pochodząca z Ukrainy Zajcewa w 2024 roku wywalczyła dla Polski srebrny medal mistrzostw świata kadetów. Zawodniczka Akademii Judo Poznań, starająca się o polskie obywatelstwo, w niedawno zakończonych seniorskim czempionacie globu w Baku reprezentowała już jednak Azerbejdżan.
Ukrainka o zmianie federacji poinformowała w mailu
19-letnia Zajcewa, która do Polski przyjechała z rodzicami ze Słowiańska w 2022 roku, zaraz po ataku Rosji na Ukrainę, po raz ostatni wystąpiła w polskich barwach - korzystając z licencji światowej federacji (IJF) - na początku września w mistrzostwach Europy juniorów. W Podgoricy w kategorii 63 kg zajęła piąte miejsce.
Młoda zawodniczka tuż przed seniorskimi MŚ w Baku poinformowała mailowo Polski Związek Judo, że postanowiła zmienić federację. Po kilku godzinach przyszło potwierdzenie ze światowej centrali, że Zajcewa (240. w rankingu IJF seniorek, 19. wśród juniorek) będzie reprezentować Azerbejdżan. Seniorski debiut zawodniczki nie był udany, przegrała pierwszą walkę i odpadła z turnieju.
Prezes poznańskiego klubu Radosław Miśkiewicz podczas ostatniego zarządu związku przyznał, że sam ją skontaktował z federacją Azerbejdżanu. Dla niego najważniejsze jest to, aby zawodniczka się rozwijała, nieważne gdzie - przekazał Wiłkomirski.
To jest działanie na szkodę Polskiego Związku Judo. Przez kilka lat finansowaliśmy jej szkolenie, a jak zaszła potrzeba to i operację barku. Jako Polska daliśmy jej schronie przed wojną. Teraz ona machnęła na to lekką rękę - dodał.
Pójście na wojnę" z IJF zaszkodziłoby Polsce
Wiłkomirski zapewnił, że sprawa będzie miała dalszy ciąg, głównie na krajowym podwórku. Prezes PZJudo rozmawiał w Baku z działaczami zarówno światowej (IJF), jak i azerbejdżańskiej federacji. Jego zdaniem "pójście na wojnę" z IJF nie miałoby sensu, a tylko mogłoby zaszkodzić Polsce. Wiłkomirski dodał, że Azerowie przeprosili za zaistniałą sytuację. Oni byli przekonani, że dostaliśmy odpowiednio wcześniej taką informację z klubu i od samej zawodniczki - wspomniał.
IJF przekazał polskiej federacji, że przypadek Zajcewej będzie służył do korekt w regulaminie zmiany przynależności narodowej, aby był on bardziej czytelny dla krajowych związków i samych zawodników. Musimy być mądrzejsi na przyszłość. Te pieniądze mogliśmy przeznaczyć na wyszkolenie innej zawodniczki p-odkreślił Wiłkomirski i poinformował, że zlecił konsultacje prawne i środowiskowe, aby uniknąć podobnych zdarzeń w przyszłości.
Zajcewa wybrała łatwiejszą drogę
W podobnej sytuacji jest zawodniczka Wisły Kraków ukraińskiego pochodzenia Diana Benkowa, która rok temu również wywalczyła w polskich barwach medal (brązowy) MŚ kadetów.
Wiłkomirski pod rozwagę poddał uregulowanie statusu utalentowanych sportowców, którzy starają się o polskie obywatelstwo. Gdy nie zostanie opracowana szybsza ścieżka, to będziemy tracić takich zawodników na rzecz państw, które robią to w ciągu kilku tygodni - zauważył.
Miśkiewicz, prezes i trener klubu z Poznania, a jednocześnie członek zarządu PZJudo, decyzję Zajcewej nazwał "stratą dla kraju". Wskazał przy tym, że w swoim postępowaniu zawsze będzie się kierował zasadą, żeby "zawodnik miał jak najlepiej". Staramy się dla niej o polskie obywatelstwo, na które czeka od roku. Ona bardzo chce wystąpić na igrzyskach w Los Angeles. Szukała rozwiązania i dostała paszport Azerbejdżanu, który przyjęła, ale nie obywatelstwo tego kraju - powiedział Miśkiewicz.
Wyjaśnił, że w jej przypadku w Polsce rozpoczęta została ścieżka wiodąca do Prezydenta RP, z której korzystają sportowcy. Podobnie było np. w przypadku rosyjskiego panczenisty Władimira Semirunnija.
Zwrócił też uwagę, że w wadze 63 kg startują dwie polskie judoczki wysoko klasyfikowane w światowym rankingu - Angelika Szymańska i Natalia Kropska, a w igrzyskach każdy kraj może wystawić maksymalnie jedną zawodniczkę.
Nie chciał być pośrednikiem ws. rozmowy z zawodniczką. Hania koncentruje się na mistrzostwach świata juniorów, nie jest zainteresowana odpowiedzią na pytania, zwłaszcza że po oświadczeniu PZJudo wylała się na nią fala hejtu - wspomniał.
Dobre zdanie o sportowych umiejętnościach Zajcewej ma trener kobiecej kadry Artur Kłys, który jej wyborem był zaskoczony. Cała ta sytuacja jest dla nas kuriozalna. Jej zapowiedzi były takie, że robi wszystko, aby startować dla Polski. Wybrała łatwiejszą drogę. Mało przyjemne, że pomagał w tym członek zarządu naszej federacji - powiedział szkoleniowiec.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
