30-letni Głowacki, zawodnik Babilon Promotion i Sferis KnockOut Promotions, to ostatni - jak dotychczas - polski czempion w zawodowym pięściarstwie. We wrześniu 2016 roku stracił pas mistrzowski po przegranej walce z Ukraińcem Ołeksandrem Usykiem.
- stwierdził.
Bokser z Wałcza niedawno miał kłopoty z lewym kolanem, które wykluczyły go z gali 22 kwietnia w Arenie Legionowo. To miał być jego pierwszy występ po siedmiomiesięcznej przerwie; nie brakowało też innych problemów zdrowotnych.
- poinformował.
Do piątku Głowacki trenował w Warszawie, a Wielkanoc tradycyjnie spędzi w rodzinnych stronach.
- wspomniał.
W świąteczny poniedziałek pięściarz wraca do Warszawy i wznawia treningi.
- powiedział.
22 kwietnia Głowacki (rekord 26-1) miał walczyć z Namibijczykiem Vikapitą Meroro (28-6). Polak wróci na ring albo 20 maja w Poznaniu, albo 24 czerwca w Gdańsku.
Głowackiego zabraknie w Legionowie; pod jego nieobecność w głównej walce tej gali Krzysztof Zimnoch zmierzy się z byłym pretendentem do tytułu mistrza świata kategorii ciężkiej Michaelem Grantem. Boksować będzie też m.in. Kamil Szeremeta, oficjalny pretendent do tytułu mistrza Europy w wadze średniej.