Szef Formuły 1, angielski miliarder Bernie Ecclestone, bardzo chciał, żeby wyścig w Melbourne odbywał się w nocy. Wtedy kibice w Europie mogliby oglądać zmagania kierowców w Australii o normalnej porze. Ale nie zobaczymy Roberta Kubica jeżdżącego w świetle lamp ulicznych. Organizatorzy się na to nie zgodzili.
Australijczycy argumentowali, że Grand Prix Australii przynosi straty, a przeniesienie wyścigu na wieczór tylko zwiększyłoby koszty. Na dodatek boją się, że wyścig w ogóle zniknie z terminarza. Impreza jest finansowana z pieniędzy podatników i pojawiają się głosy, że te pieniądze powinny trafić na opiekę społeczną.
Bernie Ecclestone przekonywał, że nocny wyścig zwiększyłby wpływy z oglądalności, ale bezskutecznie. Jeżeli szef F1 chce nocnego wyścigu w Australii, będzie musiał poczekać, aż powstanie nowy tor w stanie Queensland.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|