Dziennikarze telewizji "Premiere" przynieśli na spotkanie z Heidfeldem pistolet służący do dokręcania kół oraz śrubę, która była przyczyną nieszczęścia kierowcy teamu BMW-Sauber. "Takie rzeczy się zdarzają" - powiedział przed kamerami Heidfeld, wyraźnie nieskory do żartów.
Być może błąd mechanika wynikał ze zbyt dużego pośpiechu. Pit-stop Heidfelda był wyjątkowo szybki. Gdyby nie fatalna śruba, spędziłby w boksie ponad sekundę mniej niż Robert Kubica i mógłby próbować go wyprzedzić pod koniec wyścigu. Polak nie chciał jednak tego komentować. "Tym razem to Nick miał pecha, takie są wyścigi" - stwierdził w rozmowie z "Super Expressem" nasz rodzynek w Formule 1.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.